8 lutego 1909 roku w lawinie śnieżnej pod Małym Kościelcem zginął Mieczysław Karłowicz. Był obok Mariusza Zaruskiego najważniejszą osoba, która przyczyniła się do powstania TOPR.

Przypominając tę ważna postać, poniżej cytujemy fragment książki wydanej  w 2022 roku autorstwa Pauliny Nowak – Szuster i Gabriela Szustera pt. „ Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (1909-2009):

„Jednak dopiero tragiczna śmierć w lawinie Mieczysława Karłowicza, w lutym 1909 r. ostatecznie przesądziła o podjęciu działań w celu zorganizowania pogotowia górskiego. Karłowicz był nie tylko znanym kompozytorem, ale czynnym członkiem Sekcji Turystycznej Towarzystwa Tatrzańskiego i wielkim miłośnikiem Tatr, a także przyjacielem M. Zaruskiego. Podczas kiedy generał pełnił obowiązki urzędowe w biurze TT przyszła do niego Irena Karłowiczowa, z prośbą o pomoc w poszukiwaniu syna, którego powrót opóźniał się już o kilka godzin. Zaruski poprosił o wsparcie Stanisława Gąsienicę Byrcyna i razem, zaopatrzeni w łopaty, wyruszyli najpierw sankami do Kuźnic, a następnie na nartach ruszyli śladem Karłowicza. Przez Boczań, Halę Królową podążając za śladem nart kompozytora. 

W schronisku na Hali Gąsienicowej odnaleźli jego płaszcz. Poruszali się następnie dalej w stronę Kościelca. Niedługo natrafili na olbrzymie lawinisko. Zaruski i Byrcyn rozpoczęli sondowanie śniegu, jednak nadchodził zmrok i ratownicy, nie znalazłszy kompozytora musieli wrócić do schroniska. Zaruski został na Hali, a Stanisław Gąsienica Byrcyn ruszył do Zakopanego z wieścią o śmierci w lawinie, ale także aby sprowadzić większą grupę ratowników. Nazajutrz Gąsienica Byrcyn przyprowadził ośmiu ochotników wyposażonych w łopaty.

Przeszukiwaniem lawiniska kierował Zaruski. Ratownicy musieli wykopywać głębokie doły w śniegu (miały one do 3,5 m głębokości) na tyle blisko ze sobą sąsiadujące, że śnieg między nimi można było sondować kijkami narciarskimi. Poszukiwania trwały cały dzień. Wieczorem dołączyli trzej narciarze. Prace utrudniał dwudziestostopniowy mróz, mimo to dołączali kolejni ochotnicy. Poszukiwania przerwano z nastaniem nocy.

Zwłoki Mieczysława Karłowicza odnalezione zostały dopiero następnego dnia o 11.20 u stóp Małego Kościelca, przez Jana Pęksę. Nad ciałem był ponad metr śniegu. W trudnych warunkach ratownicy rozpoczęli transport zwłok do Zakopanego.

W tym samym numerze co opis akcji poszukiwawczej, znalazła się odezwa dotycząca naglącej konieczności powstania zorganizowanej grupy ratowniczej. Odezwa, oprócz wypromowania samej idei, miała też na celu gromadzenie środków finansowych, niezbędnych do zaopatrzenia przyszłych ratowników w sprzęt konieczny do akcji. Podjęto także starania o ufundowanie kamienia pamiątkowego w miejscu gdzie zginął M. Karłowicz.

Nie da się nie zauważyć, że największy wpływ na opinię publiczną i jej reakcje na apele o utworzenie stałej organizacji ratunkowej, miała właśnie śmierć kompozytora. Wstrząsnęła ona całym narodem o wiele silniej niż wcześniejsze apele i odezwy na łamach prasy. W tygodniku „Zakopane” czytamy, że 16 lutego 1909 r., w trakcie obrad Komisji Klimatycznej, doktor Józef Żychoń, lekarz Stacji Klimatycznej, złożył nadzwyczajny wniosek w celu stworzenia takiej organizacji. Po obradach komisja jednogłośnie uchwaliła upoważnienie przewodniczącego do nadzorowania, już przecież rozpoczętej przez Zaruskiego inicjatywy oraz przeznaczono na ten cel 300 koron.

Wreszcie w sierpniu 1909 r. na łamach prasy ogłoszone zostało powstanie Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Miało ono na celu poszukiwanie zaginionych turystów i niesienie pierwszej pomocy w wypadkach na obszarze Tatr”

Więcej o Mieczysławie Karłowiczu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Mieczysław_Karłowicz