Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe
TOPR.pl
Przekaż 1% podatku na działalność TOPR.
TOPR realizuje zadania ratownictwa górskiego dzięki środkom finansowym MSWiA
KRONIKA TOPR 16.01.2022

To był znów bardzo pracowity tydzień dla ratowników. Po okresie ocieplenia  i opadów deszczu, śniegi częściowo się roztopiły lub rozmokły. Przyszło ochłodzenie wszystko zamarzło, Tatry pokryły się lodową skorupą. Na wszystkich szlakach  zdobiło się ślisko, a każde wyjście bez raków i czekana wróżyło problemy. Wielu turystów zamiast raków na buty zakładały raczki mając poczucie , że takie zabezpieczenie przed lodem i twardymi śniegami zupełnie wystarczy. No i zaczęło się zsuwanie- spadanie stromym zalodzonym terenem, lub wejście w teren, z którego bez pomocy ratowników nie było już odwrotu. Do tego część turystów polubiła samotne wędrówki, czego zimą nie powinno się robić, na dodatek nie informując najbliższych o celach swoich wycieczek i nie zostawiając żadnych informacji w pensjonacie czy hotelu gdzie zamierza się wędrować. Dopiero najbliżsi gdy przez dłuższy czas nie mieli kontaktu z takimi turystami powiadamiali TOPR. No i zaczęło się zbieranie informacji o tym gdzie dany turysta mógł powędrować by była szansa jak najszybciej taką osobę odnaleźć. Poszukiwanie  śmigłowcem z powietrza, użycie przez ratowników dronów, wieloosobowe grupy poszukiwacze, angażowanie Policji, ratowników Horskiej Zahrannej Służby, gdy zachodziło podejrzenie, że tam mogli pobłądzić lub spaść poszukiwani. Niestety nie wszystkich udało się odnaleźć na czas.

Poniedziałek 10.01.

Po godz. 17-tej do Centrali TOPR zadzwonili taternicy informując, że sprowadzają swojego kolegą, który podczas wspinaczki idąc na drugiego odpadł i wybił bark. Są w tej chwili przy Zielonym Stawie. Z pomocą pospieszył znajdujący się w pobliżu ratownik. Po udzieleniu I pomocy sprowadzono kontuzjowanego taternika do schroniska skąd zwieziono go na Brzeziny i przekazano załodze karetki pogotowia.

Po godz. 17.40 telefon do TOPR od jednego z uczestników szkolenia  jaskiniowego prowadzonego w Jaskini Czarnej z informacją , że kontuzji palca wskazującego i mocnego krwawienia doznał jeden z uczestników szkolenia. Jest wyprowadzany do płn. otworu wyjściowego i opuszczany na Polanę Upłaz. Do Dol. Kościeliskiej z Centrali wyjechało 5-ciu ratowników, którzy po godz. 19.20 spotkali w rejonie Adamicy schodzących grotołazów. Poszkodowanego grotołaza sprowadzono na Zahradziską skąd samochodem przewieziono go  do szpitala.

17.45. Zakopiańska Policja zgłosiła zaginięcie 46 letniego turysty, który miał udać się na wycieczkę  w Tatry Zachodnie i w sobotę 8.01. wrócić do pensjonatu. Sprawdzono okoliczne schroniska, tam się nie meldował. Od rodziny i znajomych poszukiwanego, ratownicy dowiedzieli się, że planował przez Grzesia wyjście na Wołowiec lub na grań Ornaków. O zdarzeniu powiadomiono HZS z prośbą, by sprawdzili czy do ich sieci nie logował się telefon poszukiwanego, co zawęziło by rejon poszukiwań. O godz. 21.20 na poszukiwania wyruszyła ekipa ratowników z zadaniem sprawdzenia Dol. Jarząbczej i Wyżniej Chochołowskiej. Zabrano ze sobą drona i urządzenie do namierzania telefonu. Tuż po godz. 01-szej ekipa przeszukująca Dol. Jarząbczą natrafiła na zboczach Jarąbczego W. na zwłoki poszukiwanego turysty. Po uzyskaniu stosownej zgody rozpoczęto transport zwłok , który wspomogli ratownicy działający wcześniej w Dol. Wyżniej Chochołowskiej.  Wszystko wskazuje na to, że samotnie wędrujący turysta poślizgnął się na zalodzonym odcinku grani i zsunął się stromym lodowo-śnieżnym terenem uderzając po drodze w wystające głazy i kamienie. Turysta miał na nodze jednego raczka ( drugi najprawdopodobniej odpadł podczas upadku, nie znaleziono przy nim czekana). Nocną wyprawę prowadzono w trudnych warunkach i ograniczonej przez mgły widoczności zakończono po godz. 7-mej rano.

Wtorek 11.01.

Przed 13.20 do TOPR zadzwoniła turystka informując, że wraz z kolegą schodzili stromym, zalodzonym żlebem  z Krzyżnego do Dol. Pańszczycy. Mimo raków poślizgnęli i zjechali około 150 m w dół uderzając po drodze w wystające głazy. Nie mieli czekanów by próbować wyhamować upadek (tylko kijki). Dzwoniąca turystka złamała nogę i rękę, jej kolega doznał ogólnych otarć i potłuczeń. Turystów śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

Środa 12.01.

Przed godz. 7.20 do TOPR zadzwoniła turysta informując, że wraz ze znajomym podchodzili od strony 5-ciu Stawów na Kozi Wierch. Będąc niedaleko wierzchołka jej znajomy zsunął się po stromym zaśnieżonym zboczu w dół, nie widzi go.  Ona wbiła czekan i trzymając się go oczekuje na pomoc, bojąc się samodzielnie schodzić.  W tamten rejon wyruszył ratownik pełniący dyżur w Stawach. Przed 7.50 spotkał schodzącego turystę, który jak się okazało zjechał prawie do rozwidlenia szlaków na Zawrat i Kozi Wierch. Doznał  tylko urazu stawu skokowego i wraz z ratownikiem doszedł do schroniska.  W rejon Koziego Wierchu wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu dostrzeżono turystkę, tam desantował się jeden z ratowników. Turystkę windą wciągnięto na pokład będącego w zawisie śmigłowca, który następnie poleciał na lądowisko przy Przednim Stawie, tam  zabrał na pokład kontuzjowanego turystę i oboje przetransportował do szpitala. Turyści mogą mówić o dużym szczęściu. Turysta, mimo kilkuset metrowego  zsuwania nie odniósł poważniejszych obrażeń a turystka, że nie zsunęła się również w dół. Oboje mieli raki czekany i uprzęże. Czy brakło umiejętności?

Po godz. 13.30 doszło do podobnego wypadku na płd. zboczu Koziego Wierchu.  Turysta będąc w rejonie wierzchołka Koziego Wierchu zsunął się po stromym  śnieżno-lodowym zboczu zatrzymując się około 100 m powyżej rozwidlenia szlaków. Ma uraz stawu skokowego i jest poobijany. Nie zejdzie o własnych siłach. Turystę śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

Przed godz. 15-tą do TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz z kolegą szli na Bystrą. Będąc pomiędzy Błyszczem i Bystrą kolega zsunął się do Dol. Gaborowej. Nie ma z nim, kontaktu. O zdarzeniu powiadomiono HZS. Chwilę po tym telefon od turysty, który spadł z grani do Dol. Gaborowej. Przekazał, że ma uraz biodra i jest potłuczony. Został poinformowany, że dotrą do niego słowaccy ratownicy, którzy wiedzą już o jego wypadku.

Czwartek 13.01.

Po 5.30  do TOPR zadzwonił zaniepokojony syn informując, że 12.01. do Zakopanego wyjechał jego ojciec. O 13-tej wysłał mu  zdjęcie zrobione z okolic Łopaty w kierunku Rohacza Ostrego. Od tego czasu nie ma kontaktu z ojcem.  O 7.30 wystartował śmigłowiec, z pokładu którego sprawdzono grań od Starorobociańskiego W.  po Wołowiec. Nie dostrzeżono poszukiwanego. Śmigłowiec powrócił do bazy. Wkrótce śmigłowiec przewiózł ratowników mających prowadzić poszukiwania z  drona i z urządzeniem do poszukiwania telefonów w rejonie Łopaty Trzydniowaińskiego W. i Rakonia. Na poszukiwania do Dol. Jamnickiej i Raczkowej wyruszyli ratownicy HZS. W kolejnych lotach śmigłowiec przewiózł ratowników mających przeszukać  Dol. Starej Roboty. Wyżnią Chochołowską, Jarząbczą. Tego dnia nie natrafiono na żaden ślad poszukiwanego.
 
Przed godz. 6-tą do TOPR zadzwonił 42-letni mężczyzna informując, że znajduje się w górach  i potrzebuje pomocy. Wczoraj rano wyruszył w Tatry by popełnić samobójstwo. Jest teraz w pobliżu klasztoru Albertynek. W tamten rejon wyjechał jeden z ratowników, który po 6.20 odnalazł mężczyznę i na jego prośbę odwiózł go do szpitala.

Piątek 14.01.

Tego dnia po godz. 7.30 rozpoczęto dalsze poszukiwania  zarówno z udziałem śmigłowca, przewożąc ratowników w rejony poszukiwań jak i samochodami  min. do Dol. Kościeliskiej-   przeszukiwano rejon Ornaków- Bystrej. W czasie tych poszukiwań przed godz. 11.40 ratownicy Słowaccy powiadomili, że w Dol. Jamnickiej znaleźli jakiś plecak. Tam poleciał śmigłowiec, by z jego pokładu przejrzeć tamten rejon. Nic nie dostrzeżono. Słowacy przekazali, że ich zespoły sprawdziły Dol. Jamnicką, Raczkową. Gaborową. Kamienistą. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu.

Po godz. 14.40 ratownicy dyżurujący na Kasprowym wyprowadzili ze stoków Beskidu do budynku kolejki turystów, którzy utknęli w stromym, zalodzonym terenie.
15.40. Informacja od turysty, że podczas zejścia z Rysów jego kolega zsunął się z rejonu Kamienia stromym zalodzonym terenem w dół. Nie widzi go i nie ma z nim kontaktu głosowego. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu dostrzeżono turystę. Tam desantowali się ratownicy. Okazało się, że turysta doznał urazu głowy i potłuczeń . Po udzieleniu I pomocy został on przetransportowany śmigłowcem do szpitala.

Sobota 15.01.

Tuż po 8-mej informacja o zsunięciu się z rejonu Buli pod Rysami  około 300 m turysty podczas podejścia na Rysy. Przy poszkodowanym są inni turyści, którzy przekazali, że poszkodowany doznał urazu nogi. Został on śmigłowcem przetransportowany do szpitala.

Po zakończeniu działań pod Rysami śmigłowiec rozwozi do Dol. Chochołowskiej i Kościeliskiej ratowników, którzy będą przeszukiwać przydzielone im rejony. Tego dnia poszukiwania nie przyniosły rezultatu.

Po godz. 12-tej do TOPR zadzwoniła turystka informując, że wraz z mężem szli od Przeł. pod Kopą Kondracką na Kasprowy. W rejonie Suchych Czub mąż stracił równowagę i zsunął się około 50 m w kierunku Dol. Cichej. Nie odniósł obrażeń, ale nie da rady samodzielnie wyjść na szlak. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu dostrzeżono turystę na płd. stronie Czuby Goryczkowej. W pobliżu desantował się ratownik. Asekurując wyprowadzono turystę na szlak. Tam turyści podziękowali ratownikom i dalej poszli na Kasprowy.

Po godz. 13.20 powiadomiono Centralę TOPR, że podczas zejścia z Gubałówki będąc około 200 m poniżej górnej stacji, turystka upadając  złamała nogę. Z pomocą pospieszył ratownik pełniąc dyżur na Gubałówce a  z Centrali wyjechała grupa ratowników do pomocy w transporcie rannej  do szpitala. Przed 16-tą przekazano poszkodowaną na SOR.

Po godz. 15-30 z 5-ciu Stawów przetransportowano śmigłowcem do szpitala turystkę, która doznała urazu stawu skokowego.

Po godz. 21-szej z M. Oka przetransportowano do szpitala turystę, który podczas zejścia z Rysów odmroził sobie palce.

Niedziela 16.01.

8.15 ratownik z M. Oka będąc na patrolu w rejonie Czarnego Stawu usłyszał wołanie o pomoc dochodzące z rejonu wylotu Wołowego Żlebu.  Okazało się, że podczas podejścia na Rysy zsunął się eksponowanym, zalodzonym i zaśnieżonym  Żlebem  turysta uderzając po drodze w wystające głazy. Doznał urazu głowy, kręgosłupa, utraty przytomności, urazu nogi mocnych otarć i potłuczeń. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu w pobliżu turysty desantowali się ratownicy i przystąpili do udzielania I pomocy. Po zaopatrzeniu włożono turystę do noszy, w których wraz z ratownikiem został windą wciągnięty na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do szpitala. Po powrocie spod Rysów śmigłowiec przetransportował  ratowników, którzy tego dnia mieli przeszukiwać górne piętra Dol. Kościeliskiej. Również tego dnia poszukiwania nie przyniosły rezultatu.

Po godz. 14-tej z Dol. Strążyskiej do szpitala przetransportowano turystkę, która doznała urazu stawu skokowego.

Po godz. 15-tej z Włosienicy do szpitala przetransportowano turystkę która dostała wysokiego ciśnienia.  Po godz. 16-tej spod Skupniowego Upłazu przetransportowano do szpitala turystkę, która doznała urazu kolana.

O godz. 16.20 do TOPR zadzwonili taternicy wspinający się „ Maszynką do Mięsa informując, że utknęli poniżej Bandziocha w trudnym terenie. Potrzebują pomocy. Do M. Oka wyjechała ekipa ratowników, a po nich kolejna ekipa. Pierwsi ratownicy poręczując  drogę dojściową  po 20.45 dotarli do taterników będących na filarze MSW. Po 21-szej rozpoczęli sprowadzanie taterników nad Czarny Staw i dalej do schroniska w M. Oku gdzie dotarli po 23-ciej. W wyprawie wzięło udział 11 ratowników.

Na najbliższy tydzień przewidywane są w Tatrach opady śniegu połączone z silnie wiejącym wiatrem. Spowoduje to wzrost zagrożenia lawinowego ( poduchy nawianego śniegu + opad  śniegu na zalodzone podłoże). Bardzo dokładnie należy planować wycieczki, by nie spowodować zejścia lawiny. Wędrując po wyżej położonych szlakach należy mieć ze sobą lawinowe ABC, raki, czekan i stosowne do panujących warunków ubranie.

                                               Adam Marasek

...

W ramach powierzenia dla TOPR w roku 2021 zadania publicznego przez Województwo Małopolskie zrealizowali zakup sprzętu i wyposażenia ratowniczego na kwotę 180 000 złotych.