TOPR realizuje zadania ratownictwa górskiego dzięki środkom finansowym MSWiA

 

KRONIKA TOPR 02.04.2017

W Tatry zawitała wiosna .Pod koniec tygodnia zrobiła się piękna słoneczna pogoda. Na niżej położonych polanach było fioletowo od krokusów, które do Chochołowskiej, na Kalatówki i inne polany przyciągnęły w weekend tłumy turystów. Wyżej zalegające śniegi kusiły skiturowców, którzy tłumnie wyruszyli na narciarskie wycieczki. Trudne warunki śniegowe, zwłaszcza po płn. stronie spowodowały, że doszło do kilku skiturowych wypadków. Ocieplenie , które zawitało w Tatry w weekend spowodowało destabilizację pokrywy śnieżnej. Zeszło kilka lawin. Ratownicy w weekend mieli wyjątkowo dużo pracy.

Czwartek 30.03.

Po godz. 21-szej ze schroniska w Dol. Chochołowskie do szpitala przetransportowano turystę, który podczas kąpieli pod prysznicem zranił nogę tak, że rana nadawała się do szycia.

Piątek 31.03.

Po godz. 20 –tej do TOPR zadzwonił narciarz skiturowy informując, że zjeżdżając ze Szpiglasowej Przeł. do M. Oka zgubił szlak, wjechał w strome łany kosówek, z których nie potrafi się wydostać. Z pomocą pospieszył ratownik pełniący dyżur w M. Oku. Przed 21-szą ratownik odnalazł skiturowca w kosówkach nad Dwoistą Siklawą i sprowadził go na taflę M. Oka.

Sobota. 1.04.

O godz. 10.30 to TOPR zadzwonił narciarz skiturowy informując, że podczas zjazdu z Liliowego nad Zielony Staw złamał rękę. Z pomocą pospieszyli ratownicy pełniący dyżur na Kasprowym. Po dojeździe na miejsce zdarzenia okazało się, że powyżej Zielonego Stawu znajduje się dwóch narciarzy. Narciarze poinformowali, że wypadek miał następujący przebieg. Najpierw stromym terenem zsunął się po śniegach z Liliowego 64-letni narciarz. Nie udało mu się wyhamować upadku i dalej zsunął się stromym wąskim, skalistym żlebem aż do jego wylotu i tam zatrzymał się na wypłaszczeniu. Towarzyszący mu syn widząc upadek ojca  pospieszył z pomocą , ale i on upadł, wpadł do Żlebu, po drodze uderzając w jego kamieniste ściany . Ojcu nic się nie stało a syn doznał urazu ręki, otarć i potłuczeń. Ratownicy udzielili rannemu I pomocy i pomogli w zjeździe do dolnej stacji wyciągu.

O godz. 12-tej do TOPR dotarła informacja, że podczas zjazdu Zawratowym Żlebem upadł  uderzając w skały narciarz skiturowy. W wyniku upadku doznał poważnych urazów głowy. Wystartował śmigłowiec, z którego desantowali się ratownicy w rejonie wypadku. Po udzieleniu I pomocy rannego włożono do noszy francuskich wciągnięto windą na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowano do Krakowa, by jak najszybciej przekazać go do specjalistycznego szpitala.

O godz. 13.32 powiadomiono TOPR, że podczas zejścia ze schroniska na Ornaku w kierunku Kir, turystka upadła i boleśnie skręciła nogę. Poszkodowaną samochodem przetransportowano do szpitala.

W tym samym czasie do TOPR dotarła informacje, o turyście, który w rejonie Zmarzłego Stawu doznał urazu kolana. Rannego do szpitala przetransportował śmigłowiec, który prosto z Krakowa poleciał nad Zmarzły Staw.

Po godz. 16-tej do TOPR zadzwoniła narciarka skitourowa informując, że podczas zjazdu z Przeł. pod Kopą Kondracką doznała urazu kolana.

W tym samym czasie do TOPR zadzwonił turysta znajdujący się nad Czarnym Stawem nad M. Okiem informując, że doznał urazu kolana i nie zejdzie o własnych siłach. Oboje poszkodowanych śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

O godz. 17.27 do TOPR zadzwonił turysta schodzący z Granatów informując, że widział jak Żółtym Żlebem w kierunku Czarnego Stawu zsunęła się po śniegach jakaś turystka. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu miejsca zdarzenia. Po dojściu do turystki okazało się, że poza strachem nic się jej nie stało mimo, że zsunęła się stromym żlebem ponad 250 m. Tym razem Anioł Stróż czuwał.

O godz. 21.29. do TOPR zadzwonił turysta informując, że schodził z Małołączniaka w kierunku Przysłopu Miętusiego. Zgubił szlak. Nie wie gdzie jest i prosi o pomoc. Z Centrali z pomocą pospieszyło 3 ratowników. O godz. O. 19 ratownicy odnaleźli turystę w Kobylarzowy Żlebie, sprowadzili go do Małej Łąki i samochodem przewieźli  do Zakopanego.

Niedziela 2.04.

O godz. 9.25 do TOPR zadzwonił narciarz informując, że podczas zjazdu Litworowym Żlebem do Dol. Roztoki jego kolega zjeżdżający na snowboardzie zsunął się po stromych śniegach w dół. Nie widzą go i nie mogą z nim nawiązać kontaktu głosowego. Do Litworowego Żlebu ze schroniska wyruszył pełniący tam dyżur ratownik. O godz. 9.45 dotarł do będącego w dolnej części żlebu snowboardzisty i stwierdził, że nic mu się nie stało i że może on kontynuować zjazd Dol. Roztoki. Wobec tego o godz. 10.30 ratownik powrócił do schroniska.

O godz. 10.22 do TOPR zadzwonił narciarz skiturowy informując, że widział jak przed chwilą z Pośredniego Goryczkowego do Dol. Goryczkowej zeszła lawina. Widać ślady narciarskie dochodzące do lawiny a nie widać śladów by ktoś z terenu gdzie zeszła lawina wyjechał. Z Kasprowego w tamten rejon pojechali ratownicy pełniący dyżur w górnej stacji kolejki. Uruchomiono śmigłowiec który spod Centrali zabrał 5-ciu ratowników i dwa psy lawinowe. Ratownicy desantowali się w pobliżu lawiniska. Tuż po desancie do ratowników dojechał narciarz, który jak się okazało podciął lawinę ( to on zostawił ślady nart wjeżdżające w teren skąd ruszyła lawina) i oświadczył, że z góry widział, że na torze lawiny nie było żadnych innych osób. Wobec tego ratownicy zaprzestali poszukiwań.

Po godz. 11-tez z Kotła Gąsienicowego do szpitala przetransportowano śmigłowcem narciarkę, która doznała bolesnego złamania podudzia.

W tym czasie z Ornaku do Zakopanego przetransportowano skiturowca, który tak się zmęczył wycieczką dnia poprzedniego , że nie miał siły sam dotrzeć do Kir.

O godz. 11.51. do TOPR zadzwonił narciarz skiturowy znajdujący się na Niedźwiadku w 5-ciu Stawach informując, że widzi jak z Koziego W. w kierunku Wielkiego Stawu schodzi lawina i wydaje mu się, że z lawiną spada jakiś człowiek a w pobliżu toru lawiny jest sporo narciarzy skiturowych, gdyż w ten weekend w Stawach były organizowane dni skitourowe. Ze schroniska w Stawach w rejon lawiniska wyruszyli znajdujący się w schronisku ratownicy. Uruchomiono śmigłowiec, którym na lawinisko dostarczono ratowników i psy lawinowe. Rozpoczęto przeszukiwanie lawiniska z użyciem psów, detektorów lawinowych i systemu Recco. Przepytano znajdujących się w pobliżu skiturowców, czy nie widzieli, że ktoś  został porwany przez lawinę. Ponieważ na lawinisku nie natrafiono na żaden ślad  i nikt z wędrujących w pobliżu skiturowców nie potwierdził, że widział porywaną przez lawinę osobę o godz. 13.55 przerwano poszukiwania. Ratownicy i psy lawinowe w kolejnych lotach zostali przetransportowani do Zakopanego. W sumie w poszukiwaniach wzięło udział 17-tu ratowników. W  sondowaniu lawiniska  wzięła równie udział grupa turystów, uczestników „dni skiturowych”

W czasie tych działań  o godz. 12.31 do TOPR zadzwonił turysta ( taternik? ) znajdujący się w Dolnej części Bandziocha  informując, że w górnej części Kotła była  dwójka turystów. Przed chwilą koło nich z dużą prędkością zsunęła się po stromych , twardych śniegach turystka i poleciała w kierunku Źlebu zwanego „Maszynką do mięsa”. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu dostrzeżono leżącą u wylotu żlebu kobietę. Tam desantowali się  ratownicy, którzy stwierdzili, że w wyniku kilkusetmetrowego zsuwania się po śniegach  i uderzenia o skały w żlebie,  turystka doznała wielonarządowych śmiertelnych obrażeń. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok.

W czasie tych działań do TOPR zadzwoniła turystka informując, ze wraz z mężem znajdują się na Polanie Kopieniec. Mąż doznał bolesnego urazu stawu skokowego. Nie zejdzie o własnych siłach. W tamten rejon wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu w pobliżu oczekującego na pomoc turysty desantowało się dwóch ratowników. Po udzieleniu I pomocy kolejnym lotem turysta został śmigłowcem przetransportowany do szpitala.

Chyba zbyt długo nie nacieszymy się wiosną. W drugiej połowie nadchodzącego tygodnia w Tatrach przewidywane jest ochłodzenie i  opady śniegu. Czy śnieg pobieli przed Świętami Podhale? To zależy jak duże będzie ochłodzenie. Na wszelki wypadek lepiej nie żegnać się z ciepłym odzieniem i zbyt wcześnie nie zmieniać opon zimowych na letnie.

                                            Adam Marasek

Fundacja TOPR

  

Aplkacja Ratunek

 

www.bezpieczniewgory.pl

http://lawinoweabc.pl